poniedziałek, 13 kwietnia 2015

333. chmurę jem

To ostatnie na jakiś czas śniadanie ze świeżo ubitym białkiem, więc były aż 2 ;)
Wczorajszy bieg, na który się wybrałam, nauczył mnie pokory chyba. Pamiętajcie: nie biegać po jedzeniu, nawet jeśli wydaje wam się, że odczekać wystarczy te 30 minut. W gorącej wodzie kąpana byłam i mocno żałowałam :P
A dzisiaj szkoła na 3h, potem trening, zakupy i od 16 kucie... Z góry wybaczcie nieobecność!

piankowe płatki żytnie z jajkiem, kakao i lodami bananowymi


15 komentarzy:

  1. Też kiedyś sparzyłam się na takim samym błędzie jak ty ;(
    A ja cię dokładnie rozumiem, bo sama mam co raz mniej czasu, żeby do internetu wpadać...
    Ps. Fajna miska :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, ja raz wybrałam się na siłownię po sporym obiedzie i to był ostatni raz :D Myślałam, że umrę na bieżni!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez kiedys pozalowalam tej niecierpliwosci :D
    Ale cudownie paruje ta chmurka, a te lody dla kontrastu musialy fajnie smakowac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To zależy, jakie jedzenie. Po smoothie bananowym biegać można :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety temu daleko do smoothie bananowego było, a szkoda :P

      Usuń
  5. Sądzę, że żaden łakomczuch tym śniadaniem nie pogardzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Te lody bananowe na wierzchu, takie rozpuszczające się... wyglądają bosko!:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się jeszcze wstrzymam przed dodaniem białka do śniadania. Tego miseczkowego oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale paruje *.* Porywam tę miseczkę ♥
    Mam nadzieję, że żadnych powikłań nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jaka cudowna ta miseczka :D
    całe śniadanie cudownee ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Te lody prezentują się jak taka pyszna pianka, krem, cudownie! Dla mnie musi być przerwa min 1h przed.

    OdpowiedzUsuń