Dziękuję za komentarze pod środowym postem. Fajnie wiedzieć, że można w razie czego mieć w kimś wsparcie, takie wirtualne nawet :) Tylko wiecie, jak to jest. Pisać łatwo, czytać też (choć trochę mniej), ale w praktyce.. Ciężko. Szczególnie, gdy motywacja spada momentami do minimum, a nawet poniżej, dlatego staram się "nadgonić" czymś innym, co zwykle mi wychodziło, ale nie zawsze można być w formie. Śpiąc dziennie po 4-5h nie umiem zbyt normalnie funkcjonować (dla niektórych to i tak sporo, jednak mój organizm wymaga sprawdzonych już 7h, których notorycznie nie wyrabiam). Pozostaje zacisnąć pasa i dawać z siebie wszystko, na odpoczynek przyjdzie kiedyś czas. Czy chcę, czy nie - muszę działać na pełnych obrotach i liczę na to, że to kwestia przyzwyczajenia ;)
A teraz słów kilka o dzisiejszym śniadaniu, które było jednym z lepszych, jakie jadłam do tej pory ;) Coś czuję, że w lato zacznę się zdrowiej odżywiać, bo takie lody są dużo lepsze od kupnych :D Specjalnie zblendowałam całość niezbyt dokładnie, żeby ciecierzyca była w drobnych kawałkach dla konsystencji. Rewelacja.
lody bananowo-ciecierzycowe (?)
PRZEPIS
inspirowana Ewą :)
-100g ugotowanej, zamrożonej ciecierzycy
-zamrożony banan
-20g mleka w proszku
-łyżeczka lnu
-odrobina gorącej wody
Wszystko zblendować ;)
ASK