Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

obiad - pieczona dorada

Zamiast śniadania, tak dla odmiany ;)

Dorada jest ostatnio moją ulubioną rybą. Kiedyś bez wątpienia był to pstrąg, ale spadł na drugi plan, bo po prostu mi się przejadł. Jeśli chodzi o wartości odżywcze, to dorada ma w sobie mnóstwo białka przy małej ilości tłuszczu. Wartości na 100g: 100kcal, 20g białka, 1,4g tłuszczu. Żeby nie było - tłuszcz rybi mi nie straszny, spokojnie jadam też łososie czy pstrągi właśnie ;) 
Teraz czas na moją ukochaną propozycję obiadową, aczkolwiek nieco urozmaiconą: 

pieczona dorada nadziana ziarnami "Piekło-niebo" z ziemniakami i surówką z kiszonej kapusty

PRZEPIS

NA RYBĘ:
-dorada świeża patroszona
-pieprz, sól, czosnek, natka pietruszki
Doradę dokładnie umyć, przyprawić z obu stron, a do środka wsypać ziarna, sól i czosnek, włożyć natkę pietruszki i piec ok. 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
NA SURÓWKĘ:
-kapusta kiszona (ilość dowolna)
-marchewka
-por
-sól, pieprz, trochę słodzidła do smaku
-łyżka oleju lnianego (lub innego, wg uznania)
Wiadomo, co z tym zrobić :D 
Gotową rybę skropić sokiem z cytryny, podawać z surówką i ziemniakami.


Te ziarna sprawdzają się tutaj szczególnie ze względu na obecność czosnku i pietruszki. Pierwszy raz jadłam rybę nadzianą ziarenkami i to kolejne fajne doświadczenie - ziarna przeszły lekko smakiem ryby, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, no i tak przyjemnie chrupały... ;)

piątek, 21 marca 2014

płynna kraina + obiad

prażona kasza manna z cukinią, kakao, jajkiem, gorzką czekoladą i syropem klonowym







Prażona = o wiele lepsza w smaku :)
Wyszła bardzo płynna, ale i tak pyszna. Potem dodałam jeszcze trochę czekolady, no i syropu klonowego nie ma na zdjęciu.

A na dodatek wstawiam dzisiejszy obiad, całkowicie przyrządzony przeze mnie (chwalę się, a co!): 
pstrąg pieczony skropiony sokiem z cytryny i w środku z tymiankiem, kasza kuskus i czerwona kapusta. Uwielbiam.





No, to bez czekolady wytrzymałam... jeden dzień!