Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imbir. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2015

426. jesiennie

Bo pierwszy dzień jesieni. Musiała wreszcie i u mnie pojawić się dynia ;)

dyniowa jaglanka z ciecierzycą, siemieniem lnianym, cynamonem, imbirem i serkiem naturalnym


Imbir od Bio-krainy trochę czekał, ale wreszcie się doczekał. Bardzo intensywny w smaku, wystarczyła szczypta na dosłownie końcu łyżeczki, by imbir było czuć wyraźnie. Będę wykorzystywała teraz do potraw, bo zbliża się pora na rozgrzewające przyprawy :)

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

413. wszyscy mają, mam i ja

Mowa o słoiczku oczywiście, którego do tej pory nie miałam stricte na śniadania ;) 
Cukinia to jednak ze wszystkim się dogra. Dodałam do niej trochę sproszkowanego imbiru, który dostałam w ramach współpracy od firmy BIO-KRAINA. Bardzo aromatyczny, intensywny w smaku, dlatego wystarczyła dosłownie maleńka szczypta, żeby całość przeszła smakiem :) W dodatku opakowanie strasznie mnie urzeka!
Użyłam jeszcze jednego produktu: żelatyny w listkach. Nie mogłam się za nią zabrać, bo bałam się, że coś źle z nią zrobię, ale muszę przyznać, że praca w kuchni z nią jest dużo prostsza. Po namoczeniu ma taką fajną konsystencję, jakby miała zaraz się rozlecieć, a gdy wymiesza się tak przygotowany listek z gorącą wodą od razu powstaje klarowny roztwór, nie jak podczas rozpuszczania zwykłej żelatyny w proszku.

O 6 rano gotuję gar ciecierzycy, w tym tygodniu będzie niezbędna. Trzymajcie kciuki, będzie ciężko ;)

nocna jaglanka na maślance z cukinią, szczyptą imbiru, lnem i kremem z moreli

środa, 7 maja 2014

gruszkowa po raz pierwszy




owsianka z gruszką, cynamonem, mielonym imbirem, lnem, serkiem wiejskim, gorzką czekoladą i syropem klonowym (w trakcie jedzenia)




Pierwszy raz zjedzona z gruszką, długo czekałam! Była PYSZNA. Tak jak się spodziewałam. Długo gotowana, by wydobyć maksymalną esencję smaku. Szkoda, że u mnie w domu gruszki pojawiają się dosłownie sporadycznie, bo chętnie bym kombinowała.. :)
Jak tylko poczułam zapach w trakcie gotowania, od razu wiedziałam, co powinnam dodać: imbir! Najlepszy byłby świeży, ale że nie miałam... no to szybko do pudełka z przyprawami, szukam i znajduję - imbir mielony. Jeszcze taki po dziadku, bo babci już się nie przyda, nie lubi. Data ważności dobra, więc dodaję. Miałam rację... :) W takim razie są już na mojej liście 4 klasyki:

jabłko + cynamon
banan + czekolada
marchewka + przyprawa do piernika
gruszka + imbir

A tyle do wypróbowania jeszcze przede mną. Ten blog dużo mi dał. Urozmaicam dania, przestaję jeść miesiącami w kółko jedno i to samo, potrafię się przełamać.

Jeszcze jedno: wczoraj naprawdę udało mi się dotrzymać dwa z majowych postanowień:
- zachować optymizm przy pesymistycznym podejściu innych do danej sprawy
- posłuchać się organizmu, zrobić sobie regenerację. Byłam jedynie na 2-godzinnym spacerku, porozciągałam się i pokręciłam hula hopem.