Do tej pory nie lubiłam ryżu. Brązowy i dobrze przyrządzony to jednak zupełnie inna bajka... ;)
pudding ryżowy (nocny) na budyniu z jabłkiem, cynamonem, ricottą i syropem klonowym
-1/2 woreczka ryżu brązowego
-średnie jabłko
-łyżka budyniu+łyżeczka lnu mielonego+odrobina mleka
Ryż ugotować (ok. 30 minut). Potem dolać trochę wody i wrzucić starte jabłko+słodzidło, jeśli potrzebujemy, chwilę potrzymać na ogniu. Wlać mleko z budyniem i lnem, ciągle mieszając. Przełożyć do miseczek i albo zajadać od razu z dodatkami, albo na noc schować do lodówki.
Kupiłam buty do biegania - farta miałam, bo jeszcze były w Lidlu z poprzedniej akcji ;) Na początku wzięłam swój rozmiar w trochę innych kolorach, ale po przyjściu do domu stwierdziłam, że w tym chyba tkwi problem: powinnam zawsze brać rozmiar o jeden większy. Poleciałam więc wymienić i akurat ta wersja kolorystyczna spodobała mi się najbardziej :)
Wiem wiem, mam brzydkie kolana.
Dziś rano zostały wypróbowane. Biegało mi się bardzo dobrze :) Na razie nie muszę więc wydawać za dużo kasy na buty - takie są dla mnie wystarczające, a nie jestem maratończykiem, żebym musiała dbać o profesjonalizm w tej dziedzinie.
Zbyt dużo wolnego czasu skłania do przemyśleń. Budzenie się w środku nocy także. Zauważyłam, że wszystko, czego w głębi siebie pragnę, intensywnie o tym myślę lub nawet fantazjuję, nigdy nie ma prawa bytu. Irytujące to strasznie, że nie mogę znaleźć odzwierciedlenia własnych najskrytszych pragnień w rzeczywistości. To dotyczy zarówno mnie samej, jaka chciałabym być, a jaka jestem, oraz odleglejszych spraw, rzeczy. Nie wiem, czy to taka zależność już jest na świecie, czy tylko ja tak mam.