Zaszalałam, bardzo zaszalałam.
fasolowe babeczki nadziane borówkami podane z musem ricottowo-borówkowym z miodem; muesli z mlekiem, lnem i cynamonem
PRZEPIS
-puszka fasoli białej konserwowej (u mnie 240g po odsączeniu)
-duże jajko
-łyżeczka mąki pełnoziarnistej
-płaska łyżeczka sody+szczypta proszku do pieczenia
-kilka kropel aromatu śmietankowego
-słodzidło (u mnie słodzik+miód)
-borówki
Wszystko, oprócz borówek, zblendować na gładką masę. Do silikonowych foremek przełożyć masę do połowy, ułożyć borówki, przykryć resztą masy. Piec w 180 stopniach przez ok. 25-30 minut. Wyszło mi 7 babeczek.
Wczoraj całkowicie na spontanie, by zrobić coś z życiem, poszłam pobiegać. Palec nawet pozwolił. 10.30 km w 51 minut, byłam z siebie dumna :) Pokonałam ból (nie tylko palca), przekroczyłam kolejne bariery.
Spałam dzisiaj niecałe 4h. Przebudziłam się przed 4 i koniec, nie mogłam usnąć. Duszno, niewygodnie, jeszcze w nocy człowieka nachodzą dziwne myśli.
Muszę kupić buty do biegania, bo moje już się rozlatują. Ponadto muszę mieć kasę na dwie 18stki w sierpniu, udać się do lekarza medycyny pracy po wpis do książeczki (-60zł ze skarbonki). Wydam wszystkie oszczędności, na wakacje nie zostanie nic. Buty muszę tańsze kupić, chyba przez najbliższych kilka(naście?) lat nie sprawię sobie porządnych butów, tych wymarzonych. A nie marzę o nie wiadomo jakich i za ile przecież... Tak więc rozpoczynam szczypanie się z forsą i to doszczętnie, modlę się o promocje na buty do biegania lub o kolejną serię takowych w Lidlu. Mogłam mieć robotę i to nie jedną w te wakacje, gdyby nie fakt, że jestem z września.