Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2015

420. pobiegowe placki

Dociera do mnie, że to powoli koniec wolnego i chcę korzystać maksymalnie. Długie spacery, sprawdzanie siebie, ale również słodkie lenistwo, na które niebawem nie będzie czasu. Sporo się zmienia, głównie w mojej psychice. Staję się bardziej świadoma, dojrzała, a odkrywam to w nietypowych okolicznościach. Tak jak np. podczas biegania, które kiedyś było czymś, co MUSZĘ zrobić, po czym MUSZĘ być padnięta i niezdolna przez najbliższe godziny do normalnego funkcjonowania. Aktualnie robię to przede wszystkim dla siebie, w swoim truchtowym tempie (nie, nie potrzebuję już gnać z prędkością ok. 12-13km/h). Czuję, jak dotleniam komórki, uważnie stawiam stopy, by unikać kontuzji, całość taka przemyślana i z troską o organizm.. dobrze mi z tym ;)

delikatne orkiszowe placki cynamonowe polane maślanką


-45g mąki orkiszowej
-duże jajko
-100g maślanki
-cynamon
-słodzidło
Białko ubić na sztywną pianę, resztę składników wymieszać, dodać białko, smażyć pod przykryciem :)

czwartek, 2 lipca 2015

393. udany początek

Pierwszy dzień miesiąca przeżyłam w miarę należycie, pomijając chwilowy brak energii. Rano porządny trening na siłowni z krótkim biegiem na bieżni na koniec, uzupełnienie zapasów strączków, po południu poszłam biegać, a wieczorem z przyjaciółką delikatnie oblać matury :D Dawno nie biegałam tak w terenie, a chciałam wypróbować nowe buty i biegałoby mi się rewelacyjnie, gdyby nie problemy żołądkowe, które nakazywały co chwilę robić przerwę. No, ale 10km przetruchtane, więc jestem zadowolona ;)
Dziękuję za wczorajsze gratulacje :)

jaglanka na kompocie rabarbarowo-jabłkowym z cynamonem, lnem, serkiem wiejskim, migdałami i zimnym mlekiem

czwartek, 25 czerwca 2015

387. buty do biegania

gryczane kładzione kluski z cukinią na mleku z kakao


Wczoraj po pracy pojechałam z mamą na zakupy, by wydać trochę zarobionej kasy, której nawet jeszcze nie dostałam... :P M.in. kupiłam buty do biegania, a przymierzałam się do tego zakupu od dłuższego czasu. Wybór padł na Nike Dual Fusion Run 3 MSL. Ktoś ma/miał/słyszał o tych butach opinie?

środa, 18 marca 2015

18/31 z braku czasu

Porażki są tak cholernie deprymujące... Brak mi nadziei na dobrze zdaną maturę, nie mogę się kompletnie na niczym skupić, a na dzisiejszy test z ewolucji wkuwałam cały wczorajszy dzień, kilka dobrych godzin i co? Nadal mam pustkę w głowie. 
Do tego wczoraj poszłam biegać i po 4km musiałam robić przerwy co rusz, przez kolejno: ból brzucha omal nie wywołał wymiotów, ból głowy i piszczeli. 7km przyszło mi naprawdę z trudem, szczególnie, że pod wiatr. 
Zawodzę sama siebie. Wiem, że bez porażek nie ma sukcesów, ale mam wrażenie, że ja się o te sukcesy w ogóle nie staram, po prostu brak mi mocy i chęci jakiejkolwiek, a gdy podejmuję próbę-zostaję zgaszona przez własny organizm.

Dzisiejsze śniadanie sponsoruje wczorajszy pośpiech. Zrobiłam je na szybko, żeby ze wszystkim się wyrobić i móc uczyć. Siedziałam nad książkami do późna (jak na siebie), więc chciałam dzisiaj chociaż kilkanaście minut dłużej pospać, chociaż nie wyszło, bo wstałam przed budzikiem. A to śniadanie można zrobić w trymiga, zalać płatki, poczekać chwilę, aż wchłoną płyn, posłodzić, dolać kefir, rozpuszczoną żelatynę, do lodówki na noc i rano tylko wyjąć z lodówki. Polecam ;)

nocna owsianka z kefirem, grejpfrutem, orzechami włoskimi i przyprawą do piernika


czwartek, 28 sierpnia 2014

fasolowy krem czekośliwka

Miałam ochotę na coś innego. Na przepis ten natknęłam się u Natalii, która zresztą ma naprawdę wiele przepisów godnych wypróbowania (piszę absolutnie szczerze ;)). Moja malutka modyfikacja musi być, ale przecież zawsze trzeba dodać coś od siebie, jakąś namiastkę chociaż, tak pod siebie.

fasolowy krem czekośliwka podany z granolą i syropem klonowym



PRZEPIS
-200g czerwonej fasoli z puszki
-dużo śliwek
-łyżka kakao
-łyżeczka lnu
-słodzidło
-odrobina mleka
Fasole opłukać i odstawić, by się osuszyła. Przesypać do miseczki, dodać wszystkie składniki, zblendować na gładką masę. Na noc przełożyć do lodówki.
Tak wyglądał wczoraj wieczorem:

Dziękuję za wczorajsze komentarze - dały mi sporo siły i miałam najlepszy bieg w te wakacje.. :) Nigdy nie sądziłam, że mogę biegać przez 1,5h i kończyć głównie ze względu na zdrowy rozsądek, żeby móc potem jeszcze w ciągu dnia chodzić. Różnie z tym u mnie bywa: czasem 40 minut ciągnie się niemiłosiernie, a niekiedy właśnie taką dobrą passę mam. Ale skoro w tym roku osiągnęłam taki progress, to może w przyszłe wakacje lub za dwa lata zdecyduję się na półmaraton? Kto wie ;)

czwartek, 21 sierpnia 2014

herbaciana kasza z ciastem

Wczoraj mama przyniosła od babci ciasto śliwkowe, a ja uwielbiam wypieki zanurzać w ciepłej miseczce czegoś dobrego... Wtedy zapach, który się unosi, na nowo przypomina ten podczas pieczenia. Z czym najlepiej zjeść ciasto? Z herbatą. Co dobrze komponuje się ze śliwkami? Cynamon. Więc...

kasza gryczana biała gotowana na herbacie Earl Grey z jabłkiem, cynamonem i lnem; babcine ciasto ze śliwkami


Ostatnio na moim blogu (i w głowie) brak pomysłów i chęci do kombinowania. W dodatku rano muszę zachowywać się w kuchni bardzo cicho, więc patelnia i blender nie mogą pójść w ruch. Mogłabym robić wymyślne śniadania wieczorem, ale... pogoda za oknem jakoś mnie ku temu nie nakłania, wolę zjeść coś ciepłego. Dlatego nie wiem, czy nie będę pojawiała się ciut rzadziej, bo nie ma sensu zamieszczać niektórych oczywistych śniadań ;)

I tak nawiasem, udało mi się wczoraj osiągnąć, zupełnie przypadkowo, kolejną życiówkę:

środa, 6 sierpnia 2014

pęczak, by uczcić 15km

kasza pęczak z jabłkiem, cukinią, kakao i serkiem wiejskim


Wczorajszy leniwy dzień... do wieczora był leniwy. Jedynie przed obiadem odpaliłam muzykę i poćwiczyłam, tak dla lepszego samopoczucia. Ale wieczorem nie wytrzymałam i udało mi się zaliczyć moje postanowienie na 2014 rok: 15km. Byłam dumna, musiałam o tym napisać :)

Dziś na 18stko-grilla, z założenia do rana. Nie znam tam prawie nikogo (no, niektórych jedynie ledwo co), więc jak to mam w zwyczaju - stresuję się lekko.

sobota, 19 lipca 2014

pudding ryżowy+buty do biegania

Do tej pory nie lubiłam ryżu. Brązowy i dobrze przyrządzony to jednak zupełnie inna bajka... ;)

pudding ryżowy (nocny) na budyniu z jabłkiem, cynamonem, ricottą i syropem klonowym


-1/2 woreczka ryżu brązowego
-średnie jabłko
-łyżka budyniu+łyżeczka lnu mielonego+odrobina mleka 
Ryż ugotować (ok. 30 minut). Potem dolać trochę wody i wrzucić starte jabłko+słodzidło, jeśli potrzebujemy, chwilę potrzymać na ogniu. Wlać mleko z budyniem i lnem, ciągle mieszając. Przełożyć do miseczek i albo zajadać od razu z dodatkami, albo na noc schować do lodówki.


Kupiłam buty do biegania - farta miałam, bo jeszcze były w Lidlu z poprzedniej akcji ;) Na początku wzięłam swój rozmiar w trochę innych kolorach, ale po przyjściu do domu stwierdziłam, że w tym chyba tkwi problem: powinnam zawsze brać rozmiar o jeden większy. Poleciałam więc wymienić i akurat ta wersja kolorystyczna spodobała mi się najbardziej :)
Wiem wiem, mam brzydkie kolana.

Dziś rano zostały wypróbowane. Biegało mi się bardzo dobrze :) Na razie nie muszę więc wydawać za dużo kasy na buty - takie są dla mnie wystarczające, a nie jestem maratończykiem, żebym musiała dbać o profesjonalizm w tej dziedzinie. 

Zbyt dużo wolnego czasu skłania do przemyśleń. Budzenie się w środku nocy także. Zauważyłam, że wszystko, czego w głębi siebie pragnę, intensywnie o tym myślę lub nawet fantazjuję, nigdy nie ma prawa bytu. Irytujące to strasznie, że nie mogę znaleźć odzwierciedlenia własnych najskrytszych pragnień w rzeczywistości. To dotyczy zarówno mnie samej, jaka chciałabym być, a jaka jestem, oraz odleglejszych spraw, rzeczy. Nie wiem, czy to taka zależność już jest na świecie, czy tylko ja tak mam.

piątek, 18 lipca 2014

fasolowe borówkowe babeczki + pierdoły

Zaszalałam, bardzo zaszalałam.

fasolowe babeczki nadziane borówkami podane z musem ricottowo-borówkowym z miodem; muesli z mlekiem, lnem i cynamonem 


PRZEPIS
-puszka fasoli białej konserwowej (u mnie 240g po odsączeniu)
-duże jajko
-łyżeczka mąki pełnoziarnistej
-płaska łyżeczka sody+szczypta proszku do pieczenia
-kilka kropel aromatu śmietankowego
-słodzidło (u mnie słodzik+miód)
-borówki
Wszystko, oprócz borówek, zblendować na gładką masę. Do silikonowych foremek przełożyć masę do połowy, ułożyć borówki, przykryć resztą masy. Piec w 180 stopniach przez ok. 25-30 minut. Wyszło mi 7 babeczek.


Wczoraj całkowicie na spontanie, by zrobić coś z życiem, poszłam pobiegać. Palec nawet pozwolił. 10.30 km w 51 minut, byłam z siebie dumna :) Pokonałam ból (nie tylko palca), przekroczyłam kolejne bariery.
Spałam dzisiaj niecałe 4h. Przebudziłam się przed 4 i koniec, nie mogłam usnąć. Duszno, niewygodnie, jeszcze w nocy człowieka nachodzą dziwne myśli.
Muszę kupić buty do biegania, bo moje już się rozlatują. Ponadto muszę mieć kasę na dwie 18stki w sierpniu, udać się do lekarza medycyny pracy po wpis do książeczki (-60zł ze skarbonki). Wydam wszystkie oszczędności, na wakacje nie zostanie nic. Buty muszę tańsze kupić, chyba przez najbliższych kilka(naście?) lat nie sprawię sobie porządnych butów, tych wymarzonych. A nie marzę o nie wiadomo jakich i za ile przecież... Tak więc rozpoczynam szczypanie się z forsą i to doszczętnie, modlę się o promocje na buty do biegania lub o kolejną serię takowych w Lidlu. Mogłam mieć robotę i to nie jedną w te wakacje, gdyby nie fakt, że jestem z września. 

czwartek, 19 czerwca 2014

jęczmienne buraczane brownie

kasza jęczmienna z jabłkiem, burakiem, kakao, lnem, ricottą i gorzką czekoladą (potem)




Bo burak po obiedzie tak leżał i leżał... To się nad nim zlitowałam. Ze wszystkich buraczanych brownie, jakie jadłam, to podeszło mi najbardziej ;)

Ależ mam zakwasy! Wczoraj miałam dzień z serii "gastro" jak ja to nazywam, czyli masz na coś ochotę, ale nie wiesz na co, więc jesz i jesz i nie umiesz poskromić apetytu (taak, dziewczynom też zdarzają się takie dni, niektórym bardzo często) :P Miałam po tym zbyt dużo energii. Po ostrzejszym treningu poszłam na godzinny spacer, a pod wieczór poszłam pobiegać, na spontanie. Było świetnie.
Tak nawiasem, przydałby mi się chyba odwyk od kaszy manny :P Od jakiegoś czasu codziennie jem ją na kolacje z jajkiem. Chciałabym kupić razową lub orkiszową, ale nie mogę u siebie nigdzie jej znaleźć, choć pewnie cena i tak ścięła by mnie z nóg.

niedziela, 15 czerwca 2014

jaglanka i o bieganiu

kasza jaglana z jabłkiem, cytryną (skórką i sokiem), lnem, otrębami, cynamonem, ricottą, migdałami i dżemem z czarnego bzu



Robienie sobie dnia wolnego jest cholernie ciężkie. Suma summarum byłam wczoraj biegać, stosunkowo niedawno po zamieszczeniu posta. W głowie ułożyłam trochę inną trasę i chciałam ją wypróbować. Ma ok. 10,6km, więc moim tempem wyszła mi niecała 1h. Czy było ciężko? A jakże. Irytuje mnie fakt, że muszę się podczas sportu często sama przekonywać, że nie wolno mi się poddać, że ból fizyczny jest do zniesienia, że nie mogę się na nim skupiać, a myśli mam uwalniać. Byłoby mi o wiele łatwiej, gdybym umiała to robić... 
Wczoraj w ogóle jakoś fajnie dzień mi upłynął... ;)

czwartek, 12 czerwca 2014

zimny pudding jęczmienny


nocny pudding jęczmienny z jabłkiem, cukinią, kakao, lnem, otrębami, dżemem z czarnego bzu i migdałami

- 50g kaszy jęczmiennej
- pół dużego jabłka 
- pół cukinii

- czubata łyżeczka prawdziwego kakao
- łyżeczka lnu
- łyżka otrębów
- 50ml mleka+łyżeczka budyniu

Kaszę gotować, a pod koniec, gdy już zostanie mało wody, dodać coś do posłodzenia, kakao i jabłko. Chwilkę podgotować, potem całość zblendować. Postawić na gaz, wrzucić cukinię, otręby, len i mleko z rozmieszanym budyniem, po 2 minutach przelać do miseczki. Poczekać, aż ostygnie i włożyć na noc do lodówki.


Rano otwieram oczy, mam ochotę dalej iść spać, ale myślę: NIE! Wkładam buty i biegnę przed siebie, chociaż było cholernie ciężko. Nogi odmawiały posłuszeństwa, buntowały się co rusz, a w głowie myśli "nie wysilaj się, przecież nie musisz". Nie prawda, muszę, a raczej - chcę. Więc biegnę, może nie w zachwycającym tempie, ale jednak. Miało być luźne pół godzinki, wyszło 45 minut. Jest cudnie :)

sobota, 7 czerwca 2014

pobiegowo


owsianko-manna z bananem, cukinią, lnem, jajkiem, sosem truskawkowym i gorzką czekoladą




Wczorajszy wieczór baaardzo udany, przyjemna odmiana piątkowego wieczoru :) Dzisiaj idę na kolejną 18stkę, tym razem klimat domówkowy z podobną ekipą.

Wstałam przed 6. Próbowałam zasnąć, ale słońce tak na mnie działa, że od razu melatonina przestaje mi się wytwarzać :D No więc poszłam biegać. Swoim tempem, lekko zaspana. 50 minut z rana to najlepsze, co może być.. :)

niedziela, 11 maja 2014

jaglanka podwójnie warzywna

nocny, budyniowy pudding jaglany z marchewką, cukinią, przyprawą korzenną, lnem, otrębami, ricottą i dżemem



-40g kaszy jaglanej 
-50ml mleka
-łyżka proszku budyniowego
-łyżeczka lnu
-marchewka, pół średniej cukinii, przyprawa korzenna
-słodzidło
Kaszę podprażyć, na sicie przelać zimną wodą i wrzątkiem, zagotować. W połowie gotowania dodać warzywa, przyprawę i słodzidło. Gdy już jest prawie gotowa, dolać mleko z budyniem i len. Trzymać jeszcze chwilę na ogniu, następnie wszystko zblendować, przelać do miseczki i odstawić na noc do lodówki.
WARTOŚCI ODŻYWCZE: 238kcal, 9,7g białka, 2,9g tłuszczu, 46,7g węglowodanów


Mój własny eksperyment. Obawiałam się, co to z tego wyjdzie. Wczoraj jeszcze, gdy spróbowałam masy, średnio mi się to widziało. Ale dzisiaj, na zimno, z dżemem i ricottą... stwierdzam, że to trafne połączenie :D Trzeba jedynie sporo dosłodzić.

Wczoraj na spontanie poszłam biegać. Tak w momencie. Myślałam, że zaliczę jakieś 30 minut, ale wyszło 45. Dobrze mi się biegało i wiecie co? Chyba najlepiej NICZEGO nie planować. Jak sobie myślę "jutro pobiegam", to jakoś tak... w myślach już się męczę i następnego dnia efekt zwykle jest gorszy, niż się spodziewałam.

wtorek, 6 maja 2014

nadziany pudding i nowy rekord!


pudding z kaszy manny z jabłkiem, przyprawą do piernika, otrębami, lnem i powidłami, nadziany migdałami i 2 kostkami gorzkiej czekolady



Mam do niego słabość. Zawsze będę mieć chyba.. ;)

Wczoraj pobiłam życiowy rekord. Ok. 12,1km w 1h (a nawet niecałą)! Jaka byłam z siebie zadowolona... Miałam zrobić 6km, ale nabrałam ochoty na więcej w trakcie. Kocham to. Do tego poranny trening tabaty+hula hop=dzisiaj zasłużony odpoczynek.

Trzymam kciuki za maturzystów, dzisiaj tak szczególnie! ;)

sobota, 19 kwietnia 2014

pudding z manny


Pudding z kaszy manny z cukinią, jabłkiem, lnem i otrębami, podany ze śmietaną 18% wymieszaną z twarogiem, cynamonem i powidłami





Miał być pudding jaglany, bo przecież miałam wypróbowywać Wasze przepisy, taki był plan. Niestety, wczoraj wróciłam kompletnie zmachana i nie mogłam zbytnio kręcić się w kuchni, więc na szybko ugotowałam mannę z dodatkami i wyszłam. No, ale nie ma tego złego - przecież manna zawsze dobra! Tyle tylko, że pudding wyszedł wodnisty przez cukinię.

Kolana strasznie się buntują, a wczoraj dopiero drugi bieg! I przecież bywały dłuższe trasy, teraz biegam po 45 minut... To za cholere nie jest sprawiedliwe.


Życzę Wam smacznego jajka, porządnie mokrego dyngusa i przede wszystkim radosnych, zdrowych świąt w gronie najbliższych! :*

piątek, 18 kwietnia 2014

pierwszy bieg!


owsianka jajeczna z cukinią, jabłkiem, lnem, przyprawą do piernika, migdałami, syropem klonowym i powidłami (potem)




Wolne, a ja jak zwykle nie mogę spać. I najgorsze jest to, że wcale nie jestem wyspana.. Po prostu, gdy się wybudzę, to nie mogę już zasnąć ponownie.

Wczoraj pierwszy raz w tym roku poszłam biegać. 45 minut, potem 2 filmiki Mel B, hula hop i dużo chodzenia. No nie powiem, czuję zmęczenie :D

poniedziałek, 10 czerwca 2013

#12

Straszną nudą tu wieje.. 
U mnie nic ciekawego ani nowego: żyję, mam się dobrze. Wczoraj świetnie spędziłam dzień. Rano na 2-godzinne schadzki po targu (no dobra, po pewnym czasie miałam dość tego hałasu, który tam panuje+nie umiem tam nic kupić oprócz warzyw/owoców czy ew. torebki), potem wylegiwanie się na kocu nad jeziorem. 45-minutowy bieg był jednym z tych bardziej intensywnych, choć kolano znowu się buntuje :(

Ostatnimi czasy mam nieposkromiony apetyt, szczególnie jeśli chodzi o czekoladę - nie może mi wyjść z głowy i jadłabym ją kilogramami, gdyby (jak wiadomo) nie psychika, która jeszcze jakoś trzyma to wszystko w ryzach. 
Pragnę wakacji, już niedługo! :)


Niebawem pojawią się wpisy z recenzjami produktów, które dostałam ;)

Macie jeszcze zdjęcie owsianki, a co!:



kisielowa owsianka z musem truskawkowym, mieszanką orzechów i gorzką czekoladą