Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2014

by się rozgrzać


owsianka z gruszką, imbirem, cynamonem, ananasem i ricottą




Podejmuję walkę na nowo, bo znów się złamałam. Nie mam tego charakteru, co kiedyś. Jestem słaba, cholernie słaba, tak dziecinnie i śmiesznie wręcz. Jednakże każdy dzień przynosi nadzieje, tak? I choć nadzieja matką głupich, to nic innego nic mi nie zostało - wolę być głupia, ale szczęśliwa. 

niedziela, 20 lipca 2014

klasycznie

owsianka z jabłkiem, gruszką, cynamonem, imbirem, serkiem wiejskim i czekoladą gorzką



I... po zmieszaniu :)

Bo dawno czegoś takiego prostego nie było, jak najzwyklejsza owsianka z owocami i serkiem wiejskim ;) 
Gorąco, goręcej. Chciałabym, żeby na noc, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, robiło się 10 stopni. O ile przyjemniej by się wtedy spało!

czwartek, 8 maja 2014

jaglanka podwójnie owocowa


kasza jaglana z jabłkiem, gruszką, przyprawą do piernika, lnem, otrębami, gorzką czekoladą i odrobiną śmietany 18% (potem)




Uwielbiam, gdy w miseczce jest tak dużo owoców/warzyw, czasem nawet więcej niż kaszy czy owsianki :) Fajnie, gdybym mogła sobie to wszystko zblendować na krem, ale niestety, rodzice spali, więc nie miałam takiej możliwości. Mimo tego było pyszne ;)

Koniec laby. Trzeba brać się do roboty (a z tym u mnie ostatnio baaardzo opornie...). Byle do chociaż połowy czerwca.

środa, 7 maja 2014

gruszkowa po raz pierwszy




owsianka z gruszką, cynamonem, mielonym imbirem, lnem, serkiem wiejskim, gorzką czekoladą i syropem klonowym (w trakcie jedzenia)




Pierwszy raz zjedzona z gruszką, długo czekałam! Była PYSZNA. Tak jak się spodziewałam. Długo gotowana, by wydobyć maksymalną esencję smaku. Szkoda, że u mnie w domu gruszki pojawiają się dosłownie sporadycznie, bo chętnie bym kombinowała.. :)
Jak tylko poczułam zapach w trakcie gotowania, od razu wiedziałam, co powinnam dodać: imbir! Najlepszy byłby świeży, ale że nie miałam... no to szybko do pudełka z przyprawami, szukam i znajduję - imbir mielony. Jeszcze taki po dziadku, bo babci już się nie przyda, nie lubi. Data ważności dobra, więc dodaję. Miałam rację... :) W takim razie są już na mojej liście 4 klasyki:

jabłko + cynamon
banan + czekolada
marchewka + przyprawa do piernika
gruszka + imbir

A tyle do wypróbowania jeszcze przede mną. Ten blog dużo mi dał. Urozmaicam dania, przestaję jeść miesiącami w kółko jedno i to samo, potrafię się przełamać.

Jeszcze jedno: wczoraj naprawdę udało mi się dotrzymać dwa z majowych postanowień:
- zachować optymizm przy pesymistycznym podejściu innych do danej sprawy
- posłuchać się organizmu, zrobić sobie regenerację. Byłam jedynie na 2-godzinnym spacerku, porozciągałam się i pokręciłam hula hopem.