poniedziałek, 12 października 2015

dylematy

Tak zniknęłam bez zapowiedzi, bo sama się nie spodziewałam, że naprawdę nie dam rady zamieszczać wpisów. Budziki o 4:40 bądź 5:50, wszystko na szybko, pędem na busa, potem na dworzec i pociąg, ponad godzina jazdy, a tu jeszcze 20 minut na dojście do celu. Nawet te dojazdy mnie nie męczą muszę przyznać, przynajmniej dłuższy dzień mam. Męczy mnie bardziej to, że jestem na studiach, które kompletnie mnie nie interesują. Są nudne i trudne jednocześnie. Jakoś nigdy nie interesowała mnie fizyka, którą teraz mam notabene na niemal każdym przedmiocie (tj. na matematyce i chemii również), a z chemii lubiłam zadania rachunkowe, nie promieniotwórczość i temu podobne tematy. Sama nie wiem, co robić. Czy poświęcić się i przez 3,5 roku wyznawać zasadę 3Z (zakuć, zdać, zapomnieć), czy inwestować w dodatkowe korepetycje, czy olać i iść za głosem serca. Bo rozum podpowiada "zostań", a serce mówi "uciekaj". Może jestem mało ambitna? Może nie lubię już od siebie zbyt dużo wymagać po kilku latach skłonności do perfekcjonizmu? Może się przepaliłam? Nie mogę spać po nocach, bo myślę, a im więcej myślę, tym mniej wiem. Brakuje mi na tym kierunków freak'ów na punkcie zdrowego odżywania i treningów, a przez studia treningi mam 2x w tygodniu i to mnie okropnie męczy. Z jednej strony chciałabym postawić wszystko na jedną kartę, z drugiej-boję się konsekwencji lub zwykłej utraty czegoś, co może przynosić zyski w przyszłości. Pytanie, czy warto, czy praca będzie jednocześnie moją pasją, bo nie wyobrażam sobie pracować do wieku emerytalnego w zawodzie, który mam, bo mam, bez polotu. Życiowy dylemat i na dzisiejszych zajęciach pewnie dalej będę o tym rozmyślała.... 
Potrzebowałam to tutaj napisać.

8 komentarzy:

  1. jesteś na dietetyce? pewnie na jakimś przyrodniczo-technicznym kierunku, sądząc po opisie. Dwa lata temu byłam w podobnej sytuacji. Matematyka, fizyka, chemia, rysunek techniczny itp. I zero dietetyki. Przetrwałam do 3 roku, jest lepiej, więcej przedmiotów związanych z żywnością, szczególnei technologią jej przetwórstwa. Dietetyki wciąż mało. Nie na mawiam Cię ani, żebys została, ani żebyś rezygnowała, tylko żebyś nabrała do tego trochę dystansu. Ochłoń, pamiętaj że studia to nie koniec świata. Mnie pomogło to, że przestałam sie wszystkim tak bardzo przejmować :) trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jestem na technologii chemicznej na Politechnice.

      Usuń
  2. Ja właśnie zaczynam 4. rok studiów, które wcale mnie nie interesują. No ale przynajmniej zajęć mam mało i raczej niezbyt męczących... W każdym razie absolutnie nie polecam! I nie polecam słuchać głosów w stylu: "to przyszłościowy kierunek, znajdziesz po nim pracę". Teraz masz rok czasu, żeby spróbować, przyzwyczaić się i zdecydować, więc teraz nie rezygnuj, ale też nie zamęczaj się. A potem możesz iść na inny kierunek. W razie czego to tylko rok "w plecy" - przecież to nie ma znaczenia. Ważne, żebyś była zadowolona! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj sobie trochę czasu na przyzwyczajenie. Przecież to dopiero początek, więc nie możesz tak od razu się poddawać twierdząć że "to nie to". Ale jeśli po pierwszym semestrze dalej będziesz mała o tym kierunku takie samo zdanie to raczej lepiej posłuchać serca, nie warto się męczyć. Ja w tym roku ukończyłam studia magisterskie, które nie sprawiły mi radości, nie rozwinęły pasji. Jedyne co to radość - WRESZCIE KONIEC. i mam ogromny problem - z praca w zawodzie. :( dobrych wyborów, pozdrawiam. M z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy technologia chemiczna to aż tak przyszłościowy kierunek, żeby poświęcać dla niego całą siebie, jeśli tego nie czujesz. Nie mówię, że jest zły, bo tak naprawdę żadne studia nie są złe, ale żadne też nic nie gwarantują w rzeczywistości. Ale też ogólnie rzecz biorąc - każde studia wymagają zaangażowania, to trochę inny poziom nauki i, jak to było zawsze, nigdy nie będziesz mieć przedmiotów satysfakcjonujących Cię od góry do dołu. Ale jeśli masz się zmuszać na dłuższą metę i "zaprzepaszczać" swoje marzenia, cele i to jaką osobą jesteś i chcesz być - zrezygnuj. Nie rób tego jednak zbyt pochopnie. Daj siebie trochę czasu :) Trzymam kciuki za dobry wybór! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Aguś... Nie wiem, jak Ci pomóc :( Ale myślę, że powinnaś iść za głosem serca. To najlepsza droga. Chyba...?
    A moze potrzebujesz czasu? Postaraj sie w tym wszystkim doszukać jakiś plusów...?
    Mocno Cię ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że jeżeli już w tej chwili nie czujesz, że jest to kierunek dla Ciebie, to powinnaś iść za głosem serca, tudzież rozsądku - patrząc na to z perspektywy koniecznych korepetycji w przyszłości. Zastanów się, co lubisz, albo co chciałabyś robić, co sprawi Tobie przyjemność. Jeżeli masz wątpliwości, to zakończ to, jeżeli jeszcze nie poświęciłaś za dużo czasu na naukę czegoś, co może się wcale nie przydać. Pierwsze słyszę o kierunku, który sobie wybrałaś, a przedmioty typu chemia i fizyka to często czarna magia.. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. najważniejsze to jest iść na takie studia, które będą Cię interesować. Ja sama długo zastanawiałam się jaki kierunek wybrać, byłam rozbita bo serce ciągnęło na dietetykę, a rozum podpowiadał: idź na jakieś zarządzenie, czy coś w tym stylu, pewnie szybciej znajdziesz pracę po tym!
    teraz jestem zadowolona z wyoboru dietetyki, a kto wie, może jeszcze w żyiu pójdę na jakieś inne studia :)

    OdpowiedzUsuń